Mamy za sobą próbę żłobkową która zakończyła się błyskawicznie. Przetrwaliśmy trzy miesięczne spotkanie z konwencjonalnym przedszkolem które przyniosło głównie choroby, zmęczenie i zniechęcenie. O leśnym przedszkolu myślałam jak o idealnym mitycznym miejscu, królewiczu na białym koniu… no i przyjechał, razem z nowym rokiem, tłusty krasnal na wielkim smoku 😀

Początek stycznia, pogoda nie zachęca do spacerów, ale jedziemy obczaić, nowo powstałe, kieleckie leśne przedszkole. Dzieci są zachwycone, umawiamy się na dzień próbny… na jutro. Zaskoczone „ciocie” nie protestują. Nie przygotowani, nie zahartowani, bez plastikowych spodni i dobrych butów nurkujemy zafascynowani w te nowe doświadczenia – zachwyt zapierający dech w piersiach przeplatany brutalnymi nokautami…

Nigdy nie budziliśmy naszych dzieci, wstawały kiedy czuły taką potrzebę, spać chodziły gdy były zmęczone. Teraz by zdążyć na poranny krąg poświęcamy ten błogi spokój. Wieczorna walka przechodzi płynnie w poranne potyczki. Bo trzecia warstwa spodni sprawia, że majty nieludzko wrzynają się w tyłek, bo skarpety drapią, szalik ściska, a tak w ogóle to kolor tej bluzy jest nie do przyjęcia! Nagle okazuje się, że nasze dzieci nie lubią już pomidorowej, plecak jest niewygodny a kolejny termosik cieknie. Wyobraźcie sobie nieskrępowaną zabawę… w lesie… w czasie roztopów. Zjazdy na byle czym (lub bez byle czego) po pośniegowym błocie z górki wprost do kałuży. Macie to? Widzieliście kiedyś błotnego potwora? Zanim wsadzisz dziecko do auta, po przedszkolu, otrzepujesz je nieco z wierzchniej warstwy wspaniałości. Pod pachą niesiesz drugą a czasem trzecią zmianę ciuchów w stanie równie wskazującym na wspaniałą zabawę – bo maluchy sumiennie przebierają się po każdym zmoczeniu. Wiec do mieszkania, w bloku, wnosisz: cztery pary mokrych butów, cztery przemoczone kurtki, cztery do dwunastu par mokrych spodni, getrów i kalesonów do tego oczywiście skarpetki, rękawiczki, czapki, bluzy czasem nadają się do ponownego użycia po wysuszeniu rękawów ale reszta po wstępnym „oczepaniu” ląduje w pralce… na dwie tury…a potem, po kolei, na grzejniki. Ty, po wykonaniu tej pracy, wcale nie lądujesz w łóżku – bo do przedszkola dzieci zabierają z domu śniadanie, obiad i podwieczorek i ktoś te zbilansowane, pożywne i smaczne posiłki musi przygotować. Wspomniałam, że jestem właśnie w 3 ciąży i bywałam mocno przemęczona… nie? No to jeszcze porcja codziennych „starych” obowiązków. Trach! Czuję się jak bym obrywała od mojego księcia/krasnala prawym sierpowym… z półobrotu… prosto w brzuch. Leże w końcu w łóżku, bajkę czyta za mnie jakiś lektor z komputera, wstaje jeszcze ze dwa razy wstawić zupę do lodówki albo przekręcić gumowe ciuchy na drugą stronę i zastanawiam się po co mi to było.

No i przychodzi refleksja – przedszkole nie jest dla Ciebie! Gdzieś tam nauczono nas postrzegać przedszkole jak instytucję wymyśloną dla rodziców. Dla zapewnienia im pomocy, dla ich wygody. Często przedszkola właśnie takie są – spełniają przede wszystkim oczekiwania rodziców odsuwając potrzeby dzieci na dalszy plan. Ale nie to przedszkole! Dziupla jest dla dziuplaków!

Po kilku dniach nauczyłam się, że kurtka nie musi być idealnie czysta, wystarczy, że będzie sucha. Na ciuchach, za kilka złotych, kupiłam wygodne i faktycznie nieprzemakalne spodnie. Dzieci przyzwyczaiły się do nowego rytmu dnia a my z Łukaszem z otwartymi ustami słuchaliśmy co w dziuplowej trawie (a raczej śniegu) piszczy. Niezwykła troska jaką przedszkolanki otoczyły nasze dzieci w połączeniu z ogromem wiedzy i zaangażowaniem sprawiały, że naszym małym błotnym potworkom uśmiech rzadko schodził z umorusanych buziek! Niebywała odwaga do przeciwstawiania się bzdurnym schematom, którą na każdym kroku prezentują Oliwka, Edytka i Kasia są jak światełko w tunelu. Zamiast zabraniać dzieciakom włazić na wysokie drzewo, cierpliwie stają pod nim asekurując i udzielając cennych wskazówek. Tego chcę dla moich dzieci – wsparcia i zrozumienia ich potrzeb! Wspięliśmy się więc na grzbiet tego smoka i pofrunęliśmy w kierunku wiosny. Nasza przygoda trwa już pół roku. 

 

Jeśli chcecie zobaczyć więcej zapraszamy Was na stronę www.dziupla.edu.pl, na facebooka Dziupli lub najlepiej w okolice Stadionu Leśnego w Kielcach – gdzie codziennie od poniedziałku do piątku grupka dziuplaków najlepiej da świadectwo udanego rozwoju 😀

 

dziupla