O tym jak w Noc Kupały znalazłam Kwiat Paproci.

Uwielbiam wprowadzać dzieci w świat naszych tradycyjnych świąt. Cyklicznie zmieniająca się przyroda, zjawiska kosmiczne, magiczne obrzędy. Wiedza na ten temat jest moim zdaniem równie ważna co nauka literek. Pozwalam moim dzieciom uczestniczyć, pytać i interpretować. Czasem na kanwie moich opowieści tworzymy więc własne tradycje…

W tym roku hitem było wspólne tarzanie się po trawie ludzi którzy się kochają… (nie muszę Wam tłumaczyć z którą częścią oryginalnej tradycji Sobótki należy je wiązać). Opowiadam z zapałem o tym jak to w tę wyjątkową noc młodzi ludzie szukali kwiatu paproci… wspominam oczywiście, impulsywnie, o tym, że paprocie nie kwitną… wkraczam więc niepewnie na grunt metafory…  mówię że kiedy znalazło się, w tym lesie, ten kwiat paproci (czyli ukochaną osobę) to z tą osobą potem noc całą… tarzało się w trawie! Patrzę na rozpromienioną twarz Miłej “Mamo ja cię kocham! Tarzajmy się!”! No i turlałyśmy się długo i sumiennie po trawniku za domem moich rodziców. Patrząc sobie głęboko w oczy wyznawałyśmy miłość między buziakami.

 

noc kupały